wtorek, 12 kwietnia 2011

Efekty remontów ekipy HGW

Niedawno otworzyli Emilii Plater. Moźe znowu rozkopią, gdyź sytuacja powtarza się po kaźdym deszczu - projektanci ulicy chyba praktykowali na pustyni - a piesi muszą pokonywać przejście wpław.


niedziela, 10 kwietnia 2011

Tramwajem do Wilanowa?

Ratusz chce odbudować zlikwidowaną 40 lat temu linię do Wilanowa. Ale czy to koniecznie musi być tramwaj??? Tramwaje wymagają kosztownej infrastruktury, a w razie przeszkody na torach stoją w miejscu - nie są w stanie jej ominąć. A moźe szybki autobus? Taki jak w Eindhoven - systemu Phileas? Drogie autobusy, ale tania infrastruktura i autobus moźe ominąć korek:-)

środa, 2 lutego 2011

ZTM jak zwykle promuje tylko chaos

I znów ZTM wprowadza drastyczne zmiany w liniach autobusowych. Linia 117 dotąd jeżdżąca z Gocławia do Wilanowa skróci swą trasę do Centralnej. Po co?

Mieszkańcy przez lata przyzwyczajają się do tras autobusów, które jeszcze kilka lat temu jeździły w danych relacjach po kilkanaście- kilkadziesiąt lat prawie bez zmian. Od paru lat panuje trend całkowitej zmiany.  Ja, mieszkaniec Warszawy, przyznam się, na chwile obecną już się nie orientuję co i gdzie jeździ - straciłem orientację. Pamiętam autobus linii 160 - kurs z Centralnej przez plac grzybowski, Królewską, Krakowskim i dalej trasą WZ na Targówek. A teraz, od 4 lat jeździ zupełnie inaczej. Ni stąd ni zowąd na część trasy wpakowało się 102, które przez całe lata jeździło częściowo Świętokrzyską. Straciłem rozeznanie. A gdzie linia 101? Kiedyś bardzo wygodny sposób podróżowania jak ktoś chciał się dostać z północnej do południowej Pragi.

Szczególnie na tych zmianach cierpią starsi mieszkańcy. Skarżą się na taką politykę komunikacyjną. Ale ja też już mam tego dość. I nie wyobrażam sobie, jak z ust włodarzy miejskich mogło pójść uzasadnienie zmiany kilka lat temu trasy 101 "bo jest metro". Metro???? To na Pradze otworzyli???

sobota, 29 stycznia 2011

Automaty biletowe - rozbrajające, nieprawdopodobne przypadki i uległości

Wyszedłem dziś rano do biura. Standardowo, jak to rano wybrałem się via Plac Piłsudskiego, Krakowskie obok Pałacu Namiestnikowskiego w stronę trasy WZ. Dotarłem do przystanku (koło 7 rano) i uprzytomniłem sobie, że moja karta miejska straciła ważność w dniu wczorajszym. I kłopot. Mając przy sobie wyłącznie banknoty ewentualna przyszła podróż komunikacją miejską zaczęła przyprawiać mnie nutą emocji. Oczywiście w miejscu jakże obleganym przez turystów nie ma automatów biletowych. Pamietam tłumaczenia władz miasta, odpowiadając na wiadome pytanie, że przystanki "Stare Miasto" przy WZ będą przestawiane, remontowane, przebudowywane. Od 1,5 roku nic się nie dzieje, a automatów jak nie było tak nie ma. O 7 rano w sobotę w centrum mało który kiosk z prasa jest czynny.

Bez biletu i z głupia nadzieją wkroczyłem do tramwaju PESy. Automat jest, owszem, ale nie przyjmuje banknotów. Oczywiście zapomnijmy też o kawałkach plastiku czy to z czipem, czy z paskiem magnetycznym. Wysiadłem na następnym. Następny tramwaj - klasyczny, ale i klasyczne zachowanie tramwajarza (w końcu nie jest od rozmieniania banknotów). Tak więc w dniu dzisiejszym, chcąc zapłacić za bilet, dotarłem na gapę do miejsca przeznaczenia

piątek, 28 stycznia 2011

Martwię się o stan zdrowia HGW

Czytając rzekome powody ukarania Burmistrza Ursynowa przez HGW, zaczynam mieć coraz większe obawy. Obawy o zdrowie Hanny Gronkiewicz-Waltz. Jej obsesja na punkcie wszystkiego co jest w jakiejkolwiek opozycji do platformy Obywatelskiej zaczyna przybierać wręcz chorobliwe formy. Zastanawiam się, czy taki stan jej ducha nie zaszkodzi Warszawie. Czy podejmowane przez nią ważne decyzje, które będą miały zasadniczy wpływ na sytuacje w następnych dziesięcioleciach będą podjęte w sposób całkowicie obiektywny. Czy jej stan nie wpłynie na to, że te decyzje zostaną podjęte w sposób co najmniej pochopny, ba, zagrażający finansom Warszawy.

Obawiam się, że w takim stanie rzeczy podobne zachowania HGW będą się zdarzały coraz częściej. Choroba umysłowa – bo tak ją trzeba nazwać – osiągnie w końcu swe apogeum. Takie osoby winny być poddawane intensywnej terapii, na którą to HGW piastująca tak wyeksponowane stanowisko nie ma czasu. I tu przychodzi konkluzja, jedna jedyna. Trzeba ją pozbawić stanowiska, dokonać tzw. „impeachmentu”. Właśnie ze względu na stan zdrowia zagrażający obiektywności podejmowanych przez nią decyzji.

Im wcześniej, tym lepiej. Bo potem niektórych zarządzeń nie da się cofnąć, zwłaszcza, że przedstawiciele PO w Ratuszu ufają jej bezgranicznie.

poniedziałek, 29 listopada 2010

Tzw. katastrofa śnieżna - wynik być może korupcji

Gdyby w Warszawie miałaby się odbyć II tura wyborów na prezydenta miasta, miałbym wątpliwości, by po dzisiejszym dniu wygrała HGW.
Władze miasta popisały się totalną ignorancją prognoz pogody. Już w piątek, 3 dni temu modele matematyczne pogody (np. GFS) przewidywały znaczne opady śniegu. I co? I nic. Zespół HGW nie wziął sobie tych zapowiedzi do serca. Skutkiem czego tysiące warszawiaków utknęło w gigantycznych korkach - autobusy jeszcze jeżdżą, tramwaje - raz na godzinę?

Gdyby nie sypali od początku solą - wskutek spadku temperatury tam gdzie sypali to teraz pod warstwą śniegu jest lód  - gdyby od początku sypali piachem byłoby ok. No ale pewnie trochę wcześniej handlujący solą przelali odpowiednie kwoty czy to na przeróżne konta PO, czy na konta "HGW i spółki". I wynik był do przewidzenia!

Tak, nie mam dowodów, ale mniemam że korupcja zatacza coraz większe kręgi. A cierpimy My!!!

niedziela, 17 października 2010

Drzewo

Drzewo na Placu Dąbrowskiego zostało ucięte. W piątek właśnie wychodziłem do pracy, zwróciłem uwagę jak się do niego zabierali - pracownicy zieleni miejskiej na pytanie dlaczego odrzekli mi, że jest niebezpieczne. Odparłem, że jeszcze mnie dotąd nie zaatakowało, więc jak mniemam jest bardzo łagodne. Prosiłem o pokazanie jakiejś pisemnej zgody na zcięcie, pytanie zbyto milczeniem, Na domiar tego zaczęła się interesować mną policja, która "zabezpieczała" teren. Odrzekłem władzy, żeby lepiej łapali prawdziwych bandytów i sobie poszedłem. Zostawiłem ich w lekkiej konsternacji, pewnie rozważali, czy aby mnie nie zatrzymać za obrażanie władzy.

Takie barbarzyńskie "uczynki" dzieją się każdego dnia. Tak sobie myślę, że jeśli by tak naprawdę drzewa były niebezpieczne, to proponuję wykarczować mieszczący się opodal Ogród Saski - prewencyjnie, aby więcej drzewa nikogo nie zaatakowały.